muchomurka


O dochodzeniu do spraw wszelakich.
maj 26, 2008, 2:33 pm
Kategoria wpisu: Zachwyty | Tagi: , , , ,

Mrrrruczę, jest dobrze. Doszłam. Doszłam tak, jak na prawdziwą kobietę przystało. Doszłam, bo nie wypada nie dochodzić. Doszłam, bo zawsze dochodzę:) Z banano-rogalem. Bo lubię bananowo-rogalowy stan. Zuo sobie poszło. I dobrze. I niech nie wraca. I niech się więcej nie wtrąca. Zuo jest zue.

I nawet fajnie jest wrócić sobie do Poznania. Wrócić z miasta Turku. I nawet jeśli autobus szósta trzydzieści zapchany jest do granic możliwości. Zaspanymi, marudnymi ludźmi. I nawet jeśli zła-na-cały-świat-i-kawałek-wszechświata pani ładuje się na Kikowe miejsce. Bo tak. Bo ona dalej nie pójdzie. Bo nie po to kupywała bilet tydzień temu, żeby teraz siedzieć w tyle. Bo ma chorobę, z typu lokomocyjnych. Z typu tych, co to pięć miejsc dalej znienacka aktywuje swe moce. Walczyłam. Walczyłam jak lwica. Aż interweniować musiał kierujący pojazdem. Nie żebym potem specjalnie się rozsiadała. Kopała ostentacyjnie paniową torebkę. Trącała ją, tak średnio co 10 minut, łokciem bojowym. Nie żeby specjalnie!

Fajnie jest wrócić sobie do Poznania. I pójść sobie na wykład. Albo i dwa. Albo i trzy nawet, jak sił starczy. I chęci. I zachwycić się ludźmi. I czuć, że jest się w dobrym miejscu, o dobrej porze.

Skończyłam Bramy raju. Czuję się religijnie wyuzdana. Czuję się przesiąknięta grzesznym seksem. Sześćdziesiąt stron. I tylko dwie kropki. Przeklinam Pana, Panie A. Przeklinam, podziwiając jednocześnie.



Kocie stany
maj 25, 2008, 10:52 przed południem
Kategoria wpisu: Marudzenia | Tagi: , , ,

Mam kota. Najprawdziwszego, ogoniastego, futrzastego kota. Kotę właściwie. Z żółto-zielono-złowieszczymi oczami. Pachnącą granulkami łiskasa i kocim piaskiem. I rozczula mnie owa kota. Kiedy przynosi do łóżka, świeżo upolowaną spod szafy, wściekle fioletową myszę. Kiedy około drugiej w nocy czuję ten “słodki ciężar”(coś między 5 a 7 kilo) na swojej piersi - kota właśnie tam zasypia około drugiej. Kiedy stojąc na parapecie, warczy na wróble. I nawet kiedy ze mną dyskutuje, ukradkiem starając się wymknąć na balkon. Mam kota. A właściwie kotę. Mam kocie stany. Szczególnie dziś odczuwalne. Nie chciałam tak zaczynać pisarko-intymiarskiej praktyki. Chciałam z wielka pompą, fajerwerkami, reklamą na bilbordzie. Chciałam z uśmiechem. Dziś nie potrafię. Mam kocie stany. I wielkie zaszklone oczy. Taki dzień. Takie sobie kocie stany. Ale czułam, że zacząć muszę. Że już czas. Że to właśnie ta niedziela. Pomimo kocich stanów. I jeszcze do tego ona,

Boska Mag(24-05-2008 13:29):
pisz notke Luju! ;P

Przemyślałam i napisałam. Pierwsza, kocia notka dla Mag :*